Recenzja modelu: High Grade GAT-04 Windam

Windam to świetny model i mięso armatnie

Gdybym miał streścić czym dla mnie jest  GAT-04 Windam, to idealnym określeniem byłoby mięso armatnie. Jeśli śledzicie uniwersa Mobile Suit Gundam, to wiecie, że każda seria ma swoje mechy, których jedynym celem jest pojawianie się w dużych ilościach na ekranie i ekspresowy zgon. Teraz jednak czas rzucić okiem, jak w ogólnym rozrachunku trzyma się model od Bandai.

Rys historyczny jednostki

Zacznijmy jak zawsze od lekkiego rysu historycznego. Windam w uniwersum SEED jest następcą wysłużonej jednostki o nazwie GAT-02L2 Dagger L. Na papierze nowa jednostka była porównywalna do dobrze znanego Strike Gundama. Oczywiście to, jak długo pilot mógł przeżyć, zależało tylko od jego umiejętności. Z ciekawostek warto dodać, że jednym z pilotów, który wykorzystał w pełni potencjał Windama był Neo Roanoke (bardziej znany jako Mu La Flaga). Bez większych problemów mógł on równać się z inną gwiazdą Cosmic Era czyli Freedomem.

Windam

Czas jednak bliżej przyjrzeć się modelowi. W kwestii skali mamy tutaj typowego przedstawiciela linii High-Grade.  Na samym pudełku możemy przeczytać, że Windam może pochwalić się systemem „Fine build”. Jeśli mieliście kiedykolwiek kontakt z serią 30MM, to na pewno to określenie nie jest wam obce.

Dla niewtajemniczonych, jest to system, dzięki któremu składanie modelu staje się czystą przyjemnością. Niektórzy mogą powiedzieć, że uproszczenie budowy negatywnie wpływa na pozowalność naszej jednostki. Tutaj na szczęście coś takiego nie ma miejsca i obok prostego i przyjemnego procesu składania otrzymujemy świetną trwałość modelu.

Jeśli chodzi o zawartość pudełka to tutaj od razu widać, że mamy do czynienia z typową jednostką, która powstaje na masową skalę, żeby jeszcze szybciej zostać zniszczonym na polu walki. Z racji tego, w środku znajdziecie ledwie 7 wyprasek oraz arkusz z naklejkami, żeby ukryć niedobory kolorystyczne. Osobiście nie widzę problemu, kiedy ilość wyprasek nie powala. Dzięki temu proces składania jest szybki, a my możemy w krótkim czasie złożyć małą armię. Większy problem mam w związku z naklejkami.

Tak naprawdę większości z nich można byłoby uniknąć. Dwa przykłady, które najbardziej kłują w oczy, to żółty element na tarczy oraz wyloty na plecaku. Oba z nich na spokojnie załatwiłby dwa małe elementy, które na pewno nie powiększyłby znacząco rozmiarów wyprasek. Na szczęście sam model może pochwalić się całkiem dobrym odwzorowaniem kolorów, co zaliczam na plus.

Jak model sprawdza się w boju?

Obstawiam, że jednak najbardziej interesuje was jak model sprawdza się w warunkach bojowych. Czas więc zobaczyć jak wygląda zakres ruchów poszczególnych fragmentów  Windama.

Głowa. Muszę przyznać, że ten fragment pozytywnie mnie zaskoczył. Nie dość, że możemy bez problemów poruszać całość w lewo i prawo, to opcja obrotu o 360 stopni również jest dostępna. Gdyby jednak tego było mało, to bez problemu możemy naszą głowę dostosować do wielu dynamicznych póz, ponieważ możemy również operować nią w górę i w dół, co na pewno ułatwi nam poprawne ustawienie naszego modelu.

Tors. Niestety po świetnym pierwszym wrażeniu przychodzi pierwsze (i jednocześnie ostatnie) rozczarowanie. Całość jest praktycznie nieruchoma. Nie uświadczymy żadnego pochylania do przodu bądź do tyłu. Środek jest po prostu całkowicie sparaliżowany, wynika to z rodowodu naszego modelu, ponieważ bardzo często w pełni ruchomy tors jest w skali High Grade swoistym świętem.

Ręce. Nasz szczęście Bandai nie pokpiło sprawy jeśli chodzi o zakres ruchu rąk. W kwestii połączenia z całym modelem, to wszystko opiera się na prostym łączeniu poprzez staw kulkowy. Dzięki temu możemy bez problemu manewrować w osi 360 stopni, a także, unosić całe ramię w górę i w dół. Złego słowa również nie mogę powiedzieć na możliwość zginania ręki w okolicy łokcia.

Bez problemu całość nie ustępuje standardom, które wytyczyły inne modele HG, dzięki czemu pełna możliwość zgięcia nie będzie dla nas niczym zaskakującym. Tak jak złego słowa nie powiem o ramionach, tak ich zakończenia w postaci rąk, to najzwyklejsze dłonie, których jedynym zadaniem jest trzymanie broni i nic więcej. W złożonym przeze mnie modelu staw kulkowy, który łączył dłonie z ramieniem jest lekko luźny, więc jeśli wy również traficie na ten problem, to polecam trochę go usztywnić.

Nogi oraz talia. W tym miejscu zrobimy swoiste dwa w jednym. Wynika to z tego, że talia oraz nogi są składowymi, które stanowią integralną całość. Zaczynając od elementu, przy którym nie trzeba długo się rozwodzić: przednie oraz boczne elementy opancerzenia na pasie mogą zmieniać swoją pozycję. Dzięki temu nie będziemy mieli żadnych problemów z manipulacją nóg podczas ustawiania modelu na podstawce. Tylne opancerzenie natomiast jest nieruchome, jednak pierwszy raz nie mogę narzekać na ten aspekt za bardzo.

Wynika to z faktu, że zakres ruchów nóg jest na tyle zaawansowany, że nawet tylny pancerz nie utrudnia poruszania się nóg podczas procesu pozowania. Nogi są również idealnym pokazem siły systemu Fine Build. Tym, co chyba najbardziej mnie zaskoczyło, jest fakt, że obecny tutaj staw kolanowy, na papierze wydawał mi się pełen ograniczeń. Wynika to z tego, że jest on naprawdę oddzielną częścią, którą składamy i za jej pomocą łączymy górną oraz dolną część nogi. W rzeczywistości jednak pomysł na taki staw kolanowy nie tylko ułatwia proces budowania ale również oferuje fantastyczny zakres ruchów.

W kwestii samego wyposażenia nie mamy zbyt dużych fajerwerków. Mamy tutaj bardzo bazowy zestaw, na który składają się: jeden karabin, tarcza, dwa beam saber’y oraz plecak.  Karabin w mojej ocenie jest bardzo bazowy i tak naprawdę mamy tutaj do czynienia z klasycznym przykładem, gdzie proces składania broni zamyka się w połączeniu dwóch dużych części. W kwestii tarczy jest już trochę lepiej, ponieważ tutaj mamy trochę więcej pola do popisu dla wyglądu.

Wynika to z tego, że nie jest to zwykła prosta tarcza, których wiele, a jej lekko wygięty kształt przypadł mi bardzo do gustu (do ideału brakuje pełnego odwzorowania kolorów). Plecak natomiast prezentuje się bardzo okazale. Jest to o tyle unikalne, że nawet kiedy nasz model ma go zamontowanego na stałe, to nadal nie przeważa go zbyt mocno, więc nie musicie się bać o stabilność. Tutaj również największym minusem jest duża ilość naklejek, które mają ukryć niedobory kolorów w omawianym modelu.

 Jak widzicie Windam nie należy do skomplikowanych jednostek. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że będzie to świetny punkt wejścia dla nowicjuszy w hobby jakim jest gunpla. Bardzo przyjemny i prosty proces składania, solidny zakres ruchów oraz plecak, który pomimo braków na płaszczyźnie kolorystycznej z daleka prezentuje się okazale. Swoistą wisienką na torcie jest również cena, ponieważ bardzo często ten model znajdziecie na promocjach, gdzie oscyluje wokół kwoty 60 złotych. Za taką cenę moim zdaniem warto nabyć ten model do swojej kolekcji.

Model pochodzi z dystrybucji Gundam Polska

Default image
Mateusz Papis
Od 17 lat zagorzały fan popkultury. Swoją przygodę rozpocząłem od automatu z nieśmiertelnym Tekkenem 3, który sprawił, że bijatyki mają specjalne miejsce w moim sercu. Fan gier, Gundamów, Japonii oraz wszystkiego co nosi znamiona kultury popularnej.

Leave a Reply