Po latach: Resident Evil Degeneration

Jak Resident Evil Degeneration wytrzymało próbę czasu?

Seria Resident Evil jest z nami od przeszło 20 lat. W tym czasie otrzymaliśmy 8 gier z głównego nurtu, kilka spin-offów i adaptacje filmowe. Nie chodzi mi jednak o potworki, nazywane dumnie filmami, gdzie pierwsze skrzypce gra Milla Jovovich. Zaczynając od tego tekstu, skupimy się na animacjach CGI, które pozostają wierne swojemu materiałowi źródłowemu oraz uzupełniają niektóre luki fabularne w chronologii serii. Czas więc rozpocząć odliczanie do Infinite Darkness, a na pierwszy ogień weźmiemy Resident Evil Degeneration.

Resident Evil Degeneration

W kwestii suchych faktów. Degeneration zadebiutowało w kinach 17 października 2008 roku. Produkcja powstała poprzez współpracę firmy Capcom z Sony Pictures Entertainment Japan.  Głównymi bohaterami są Leon S. Kennedy oraz Claire Redfield, czyli duet znany z kultowego Resident Evil 2. Niestety nasza dwójka nie może liczyć na normalne spotkanie po latach, ponieważ tym razem w tle przygrywa im zamach bioterrorystyczny na lotnisko Harvardville. Dodatkowo mamy jeszcze intrygę związaną z korporacją WilPharma oraz organizacją TerraSave, a jako wisienka na torcie otrzymamy mgliste wspomnienia związane z Racoon City.

Fabularne klisze idealnie pasujące do serii

Jak już widzicie po opisie Resident Evil Degeneration, nie odstaje zbytnio od growych pierwowzorów. Fabuła pomimo tego, że brzmi jak coś bardzo skomplikowanego, dosyć szybko odsłania przed nami wszystkie karty. Wydaje mi się, że najszybciej całą historię rozgryzą fani serii, bo tak naprawdę z każdego zakamarka obrazu biją do nas drobne aluzje, które nakierowują nas na to jak zakończy się cała opowieść. Czy uważam, że to źle? Niekoniecznie. Pomimo tego, że nie jest to mój pierwszy kontakt z filmem, to seans minął mi przyjemnie, a wyłapanie smaczków, które umknęły mi dawno temu było na swój sposób satysfakcjonujące.

Resident Evil Degeneration

Niestety, pomimo mojej ogromnej sympatii oraz lekkiej nostalgii, muszę powiedzieć, że wizualnie film niezbyt dobrze się broni.  Tak naprawdę jedyną postacią która wygląda dobrze nawet po upływie lat jest Claire. Tego samego nie można natomiast powiedzieć o postaciach pobocznych. Większość z nich wygląda po prostu przeciętnie i tak naprawdę żadna z nich nie zostanie w naszej pamięci na zbyt długo. Tym, co jednak najbardziej kłuje w oczy jest wygląd naszego głównego bohatera. W dużym skrócie – Leon nie wygląda jak on sam. Jeśli popatrzymy, że całość dzieje się tuż po Resident Evil 4, to nawet przykładając lupę do ekranu monitora nie zobaczymy podobieństwa to designu znanego z czwórki.

Na szczęście film to nie tylko ludzkie postaci. Do tego mamy jeszcze lokacje, w których rozgrywa się akcja. Tutaj na szczęście jest już lepiej. Fakt, całość nadal może przypominać przerywniki filmowe widziane podczas grania na PlayStation 3, jednak ogólny wygląd miejsc, zabawa światłem i cienie ratują je od przyspieszonego procesu starzenia. Nie wspomniałem jeszcze nic o wyglądzie potworów, ponieważ nie ma ich zbyt wiele w całym filmie. Tak naprawdę otrzymujemy tutaj dużą ilość zombie oraz jeden specjalny okaz broni biologicznej. Jeśli więc oczekujecie różnorodności od zagrożeń, z którymi muszą się mierzyć nasi bohaterowie to musicie udać się pod inny adres.

Resident Evil Degeneration

Nim przejdę do ostatniego aspektu całego filmu, czyli aktorów głosowych i muzyki, to muszę zatrzymać się w innym miejscu. Wielu z was na pewno jest z serią od początku. Niektórzy jednak mogli rozpocząć swoją przygodę z marką od środka czyli wziąć na pierwszy ogień właśnie odsłonę z numerem cztery w tytule. Jeśli tak, to moim zdaniem film trafi w wasze gusta. Mój pierwszy kontakt z serią jest ściśle związany z Hiszpanią i walką z Gandaos więc Resident Evil Degeneration jest dla mnie swoistym rozszerzeniem tamtej przygody. Pomimo tego, że początek filmu zdaje się uderzać w nuty bliższe oryginalnej trylogii, to im dalej w las, tym więcej możemy zobaczyć efektownych scen akcji. Czy dla mnie jest to coś złego? Oczywiście, że nie, jednak warto mieć ten aspekt gdzieś z tyłu głowy, żeby się nie rozczarować.

Czasami oryginalni aktorzy to nie wszystko

Wspomniałem wcześniej, że skupię się na oprawie audio. Tutaj po latach również narosło trochę ambiwalentnych odczuć. Z jednej strony mamy soundtrack, który może nie zapisuje się złotymi zgłoskami w księdze „Najlepsza muzyka z Resident Evil”, jednak pomimo tego, większość nut wybrzmiewa w odpowiednim momencie. Tym, co jednak utrudnia mi jednoznaczną ocenę oprawy audio, są aktorzy głosowi.

Resident Evil Degeneration

Pomimo tego, że w projekcie wzięli udział Paul Mercier (Leon) oraz Alyson Court (Claire), to jeden z tych występów nie należy do zbyt udanych. Nie będę was trzymał w niepewności i powiem, że chodzi o odtwórcę roli Leona. Tak jak Claire brzmi podczas całego seansu naturalnie i możemy uwierzyć, że jest postacią z krwi i kości, tak kwestie wypowiadane przez naszego agenta brzmią tak, jakby połknął on urządzenie do konserwacji powierzchni płaskich. Wszystko brzmi bardzo sztywno i nie ma tutaj nawet cienia Leona, którego mogliśmy słyszeć w RE4. Co do reszty aktorów, wykonują swoją pracę poprawnie, jednak żaden nie wyróżnia się zbytnio podczas całego seansu.

Pomimo tego, że czuję pewną nostalgię z Resident Evil Degeneration, to nie mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim seansu tego filmu w 2021 roku. Jeśli tak samo jak ja, jesteście fanami serii, i dodatkowo wasza przygoda z marką rozpoczęła się gdzieś w okolicach 2005 roku, to na pewno znajdziecie tutaj przyjemny niezobowiązujący seans. W przypadku, gdzie w waszym sercu tli się jeszcze miłość, do klasycznych odsłon RE, lub nigdy nie mieliście do czynienia z serią, to seans można sobie z czystym sumieniem odpuścić.

Default image
Mateusz Papis
Od 17 lat zagorzały fan popkultury. Swoją przygodę rozpocząłem od automatu z nieśmiertelnym Tekkenem 3, który sprawił, że bijatyki mają specjalne miejsce w moim sercu. Fan gier, Gundamów, Japonii oraz wszystkiego co nosi znamiona kultury popularnej.

Leave a Reply