Moje trzy grosze o The Future of Gaming

Sony postanowiło odsłonić co nieco ze swoich kart

Kurz po czwartkowej konferencji Sony już opadł, więc warto bliżej przyjrzeć się temu, co zaprezentowała japońska korporacja Całe wydarzenie dumnie zostało nazwane “The Future of Gaming”. Niektórzy mogą uważać, że jest to określenie na wyrost, jednak zdaję sobie sprawę, że dla wielu nowa generacja po ostatnich zapowiedziach jawi się jako coś wybiegającego w przyszłość. Czas więc przyjrzeć się bliżej, czym wczoraj Sony chciało przekonać graczy do PlayStation 5.

Początek przywitał nas montażem ukazującym produkcje, które mogliśmy ograć na obecnej konsoli spod szyldu PlayStation. Wtem na ekranie pojawiło się znane wszystkim logo Rockstar Games. Sam przez chwilę czułem nutkę ekscytacji, bo od razu pomyślałem o zapowiedzi takich tytułów jak Bully 2 bądź remake pierwszego Red Dead Redemption. Niestety żadna z tych gier nie ukazała się moim oczom, a w zamian otrzymałem zapowiedź wydania Grand Theft Auto V na PlayStation 5. Osobiście nie jestem zbyt zadowolony z tego obrotu sprawy. Pomimo mojej sympatii do przygód trójki gangsterów z Los Santos, uważam, że Rockstar powinien w końcu zabrać się za nową pełnoprawną odsłonę swojej kultowej serii.

Po tym jednak Sony postanowiło wrzucić w końcu drugi bieg i po krótkim monologu Jima Ryana na ekranie pojawiło się logo PlayStation Studios co mogło znaczyć jedno – przyszedł czas na pierwszy tytuł ekskluzywny. Tutaj od razu dostaliśmy uderzenie z grubej rury, bo w głośnikach zabrzmiał głos angielskiego Petera Parkera, a na ekranie pojawił się Miles Morales. Na pierwszy rzut oka widać, że będziemy mieli do czynienia z dużym dodatkiem, ponieważ na planszy kończącej zwiastun nie widniała cyfra 2 (dzień po prezentacji zostało potwierdzone, że przygody Milesa będą obszernym rozszerzeniem). Osobiście uważam, że Miles zasługuje na więcej czasu antenowego, więc tą zapowiedź przyjąłem z otartymi ramionami. Marvel’s Spider-Man: Miles Morales trafi do nas w okresie świąt Bożego Narodzenia

Tak naprawdę od tego momentu, moim zdaniem Sony nie spuszczało nogi z gazu. Ta metafora ma oczywiście drugie dno, ponieważ tuż po zakończeniu zwiastuna z Milesem, pojawił się Kazunori Yamauchi, ze studia Polyphony Digital. Przybył on oczywiście z informacją, która ucieszyła fanów motoryzacji. PlayStation 5 otrzyma pełnoprawne Gran Turismo z numerem siedem w nazwie. Na początku otrzymaliśmy klimatyczny zwiastun wypełniony po brzegi ujęciami szybkich samochodów rywalizujących na najznamienitszych torach świata. Jednak tym, co mnie osobiście ucieszyło, był pokaz rozgrywki, który prezentował się nad wyraz dobrze. Czuć było prędkość z jaką samochód mknie przez tor, a otoczenie podczas jazdy prezentuje się świetnie. Jedynym minusem jest fakt, że nie otrzymaliśmy żadnej wzmianki na temat daty premiery.

Mieliśmy już klimaty superhero oraz wyścigi, więc czas na jakiś dobry tytuł z rodziny platformówek. Po raz drugi podczas konferencji możemy zobaczyć grę od Insomniac Games, czyli Ratchet & Clank: Rift Apart. Poza świetnie wyglądającym zwiastunem, który przynosi na myśl skojarzenia z dobrym filmem animowanym, to dodatkowo mogliśmy zobaczyć urywki rozgrywki. Jeśli mieliście do czynienia z przygodami Ratcheta na PlayStation 4 to od razu zobaczycie, że twórcy chcą nam dostarczyć świetnie prezentujący się tytuł. Sam jako fan przygód sympatycznego duetu, nie mogę doczekać się jaką szaloną historię tym razem zgotują nam twórcy

Po dobrze znanych markach pora na trochę świeżego IP. Tutaj przybywa Square Enix oraz Luminous Production z Project Athia. Sama gra doczekała się tylko krótkiego prerenderowanego trailera, który prezentował się ciekawie. Całość jest utrzymana w bardziej fantastycznych klimatach a nasza bohaterka ma mieć specjalne moce, które pomogą jej podczas eksploracji oraz walki. Osobiście jestem zaciekawionym tym projektem i będę czekać na więcej informacji na jego temat (ten zwrot pojawi się jeszcze nie jeden raz).

Następny w kolejce jest tytuł, o którym mogę powiedzieć, że nie spodziewałem się, że jest potrzebny w moim życiu. Mamy bowiem świat utrzymany w klimacie cyberpunku, natomiast wszystkie zakamarki tego świata będziemy obserwować oczami uroczego kota. Stray zapowiada się nad wyraz klimatycznie i już teraz nie mogę się doczekać, jak będę mógł przemierzać kolejne lokacje jako sympatyczny zwierzak.

Po krótkim przerywniku w postaci prezentacji funkcji konsoli oraz kontrolera, wróciliśmy do gier i nowego IP, które pojawi się na PlayStation 5 czyli Returnal od studia Housemarque.Produkcja ma opowiadać historię kobiety, która utknęła w pętli czasowej. Od nas jako graczy będzie zależeć czy uda jej się przezwyciężyć trudności z jakimi musi się zmierzyć. Na ten moment wiadomo tylko, że gra będzie oferowała widok z perspektywy trzeciej osoby, a podczas walki z przeciwnikami będziemy mogli wykorzystać klasyczną broń palną do spółki z unikami, które mają w sobie duży pierwiastek supermocy. Sam koncept bardzo mnie interesuje, bo zabawa pętlą czasową może dać szansę na opowiedzenie ciekawej historii.

Bez zbędnych ceregieli na ekranach pojawiła się kolejna gra, która zasili szeregi produkcji ekskluzywnych PS5 czyli Sackboy A Big Adventure od Sumo Digital. Cieszy mnie fakt, że Sony nie zapomina o swojej maskotce, w postaci Szmaciaka i na nowej generacji będziemy mogli się ponownie wcielić w tego sympatycznego bohatera. U podstaw możemy zobaczyć, że będzie to rozwinięcie mechanik znanych z Little Big Planet, jednak dzięki nowej perspektywie kamery, całość może być powiewem świeżości w temacie przygód Sackboya.

Kolejny tytuł, który pojawił się podczas konferencji w pewnych momentach przypomniał mi stare dobre czasy, kiedy to najbardziej ogrywaną przeze mnie grą był FlatOut 2. Destruction Allstars ma na ten moment wszystkie składowe, by stać się świetnym tytułem, który spodoba się każdemu fanowi rozwałki z samochodami w rolach głównych. Podczas zajawki możemy zobaczyć również, że nasi kierowcy nie będą jedynie biernie siedzieć w swoich wozach, a będą mogli również poruszać się pieszo po całej arenie. Jestem ciekawy co wyjdzie z tego pomysłu, bo od dawna brakuje mi gry, w której wspólne niszczenie się przy pomocy samochodów na arenie będzie dawało ogrom zabawy.

Muszę powiedzieć, że mało jest tytułów, które sprawiają, że potrafię się rozczulić nad oprawą audiowizualną. Kena: Bridge of Spirit od razu znalazła się na szczycie listy takich produkcji ponieważ całość jest utrzymana w stylu porządnego filmu animowanego. Sama bohaterka z miejsca budzi naszą sympatię, a towarzysząca jej gromada małych kudłatych towarzyszy łapie za serce. Od strony rozgrywki możemy zobaczyć, że gra bierze pełnymi garściami z dorobku innych produkcji action-adventure z perspektywy trzeciej osoby. Nie mogę się doczekać, ponieważ potrzebujemy takich przyjemnych dla oka produkcji.

Od razu po tym, zostaliśmy zaskoczeni grą, która na myśl przywodzi ręcznie rysowane seriale animowane mogące bez większych problemów trafić na platformę Netflix. Goodbye Volcano High, będzie rozgrywało się w tytułowej szkole, a naszymi bohaterami będą antropomorficzne zwierzęta, które będą ścierały się z różnymi problemami, nie tylko natury szkolnej. Wydaje mi się, że pokazana produkcja może być czymś ciekawym, a od pierwszych chwil jak ją zobaczyłem miałem odczucie, że obserwuję tytuł, który będzie chciał nam przekazać pewnego rodzaju morał oraz wziąć się za poważne problemy. Na pewno będę obserwować rozwój produkcji, bo może być to naprawdę interesująca przygoda.

Niemałą niespodzianką dla wielu okazał się zwiastun Oddworld Soulstorm. Przed samym zwiastunem, mogliśmy usłyszeć wypowiedź Lorne’a Lanninga, który stwierdził, że nie mógł się doczekać, żeby stworzyć taką właśnie produkcję. Sam zwiastun był wypełniony świetnie wyglądającymi przerywnikami filmowymi oraz fragmentami z rozgrywki. Jestem przekonany, że fani uniwersum Oddworld  na pewno mają na co czekać.

Następnie pojawił się tytuł, który mnie osobiście zaskoczył najmocniej podczas całej konferencji. Chodzi tutaj o Ghostwire: Tokyo, od Tango Gameworks. Jako fan gier, pod którymi swój podpis złożył Shinji Mikami byłem pewien, że ponownie zobaczymy grę, w której całą akcję będziemy obserwować zza pleców naszego bohatera. Nowy tytuł jednak zmienia to wyobrażenie, ponieważ tym razem nasze poczynania będziemy obserwować z oczu naszego protagonisty. Od razu po pokazie nie byłem zbyt entuzjastycznie nastawiony do tej produkcji, jednak odrobina snu oraz ponowy seans zwiastuna sprawiły, że moje podejście uległo zmianie i teraz jestem ciekawy co ojciec serii Resident Evil pokaże w 2021 roku.

Przyznam się, że nie wiem co powiedzieć o następnym tytule, który mogliśmy zobaczyć podczas prezentacji. Mowa o Jett The Far Shore. Produkcja będzie oferować ciekawą oprawę graficzną, jednak na ten moment nie wiemy z czym dokładnie będziemy mieli do czynienia od strony rozgrywki. Z mojej obserwacji wynika, że produkcja może orbitować wokół kolonizacji odległych planet. Są to jednak moje domysły i na więcej informacji musimy jeszcze poczekać.

Jeśli pamiętacie zapowiedź Godfall, to wiecie, że produkcja była pierwszą grą zapowiedzianą dla PlayStation 5. Nowy tytuł od Gearbox wygląda poprawnie od strony prezentacji świata, a pokazany podczas zapowiedzi gameplay wygląda jak coś co może przypaść do gustu fanom dynamicznych potyczek na miecze (w tym mnie). Jedynym aspektem, który popsuł  dobre wrażenie całej zapowiedzi była totalnie niepasująca muzyka, ale to już jest pewnie kwestia gustu. Jestem ciekaw, co wyjdzie z tej nowej marki, ponieważ potencjał na dobry tytuł jest, teraz tylko czekać jak dalej rozwinie to sam Gearbox.

Solar Ash natomiast zaoferowało nam bardzo klimatyczną zapowiedź, gdzie obraz i dźwięk tworzyły spójną całość. Na pierwszy rzut oka widać, że produkcja będzie celowała bardziej w segment gier niezależnych, jednak nie da się jej odmówić, że wygląda niesamowicie. Moim zdaniem, możemy otrzymać całkiem intrygującą przygodę, która przypadnie do gustu fanom bardziej artystycznych gier.

Z malowniczych krajobrazów przenosimy się do świata, gdzie to płatni zabójcy decydują o losie ważnych osobistości. Jeśli stęskniliście się za Agentem 47, to Hitman III na pewno będzie czymś co z miejsca trafi na waszą listę do natychmiastowego zakupu. Podczas zapowiedzi, jeden z twórców określił, że nowy kontrakt, który musi wykonać nasz najlepszy zabójca będzie najbardziej intymnym doświadczeniem w całej jego karierze. Liczę na to, że z racji tego twórcy postawią większy nacisk na fabułę, bo od strony mechaniki nowe odsłony kultowej serii są na poziomie czystej perfekcji.

Kolejną ciekawą produkcją, która pojawi się tylko na PS5 będzie Astro’s Playroom. Po niemałym sukcesie jakim było Astro Bot Rescue Mission na VR, nie jestem zdziwiony, że otrzymamy kolejną grę z tymi uroczymi robotami. Widać od razu, że całość będzie miała na celu zaprezentować nam w przystępnej wersji wszystkie udogodnienia, które znajdą się w kontrolerze DualSense. Od siebie mogę dodać, że jestem jak najbardziej za takimi projektami, gdzie z fajną oprawą oraz miłą atmosferą idą ciekawe mechaniki, które pozwolą nam lepiej poznać sprzęt, na którym gramy.

Jeśli komuś podczas konferencji brakowało interesujących produkcji, to następne w kolejce objawiło się Little Devil Inside. Zwiastun zaprezentował nam widok dwóch osób: młodzieńca, który na pierwszy rzut oka trudzi się niebezpiecznymi podróżami, natomiast na drugiej stronie spektrum mogliśmy zobaczyć starszego gentlemana, który wiedzie sobie spokojne życie. Uważam, że produkcja na pewno zainteresuje fanów oryginalnych gier z przykuwającą oko oprawą wizualną.

Jeśli w waszych żyłach płynie miłość do koszykówki, to na pewno podczas tej zapowiedzi odczuwaliście dreszczyk ekscytacji. Z racji tego, że ja sam się do takich osób nie zaliczam, to nie mogę powiedzieć, że zapowiedź NBA 2K21 wywołała u mnie lawinę emocji. Ot, otrzymamy w tym roku kolejną część gry, operującej w koszykarskich klimatach. Oczywiście nie mogliśmy liczyć na żaden konkretny gameplay, jednak jestem pewien, że nie będzie on odbiegał jakością od tego co widzieliśmy w poprzednich grach z tego cyklu.

Większych emocji nie odczułem również przy prezentacji następnej gry w kolejce. Chodzi oczywiście o Bugsnax, czyli nową  grę od twórców Octodad. Widać, że produkcja będzie wypełniona po brzegi humorem, jednak sama zapowiedź niezbyt przekonała mnie, żebym z wypiekami na twarzy wyczekiwał premiery, która jest ustalona na koniec tego roku.

Kiedy na ekranie zobaczyłem samego Shuhei Yoshidę, to wiedziałem, że następna zapowiedź będzie czymś dużym. Intuicja mnie nie zawiodła, ponieważ ziściło się moje marzenie o tym, że Demon’s Souls otrzyma remake. Za całość ma odpowiadać Bluepoint Games, które pokazało, że potrafią oni z pieczołowitością odrestaurować stary tytuł, żeby wyglądał jak produkcja skrojona pod współczesny sprzęt (przykład Shadow of the Colossus). Dlatego też daję im swoisty kredyt zaufania i liczę na to, że dzięki temu projektowi więcej ludzi pozna początki From Software w kwestii serii Souls.

Żeby rozładować zbyt duży stan ekscytacji wśród graczy, następną produkcją, którą mogliśmy zobaczyć był Deathloop. Po ponownym zobaczeniu zwiastuna, uważam jednak, że gra może być ciekawa, ponieważ znowu będziemy mieli do czynienia z morderczy Dzień Świstaka. Z racji tego, że za tym projektem stoi Arkane, to jestem spokojny o mechaniczną stronę całej gry. Tym co jednak mnie interesuje, to fakt, że cała zapowiedź była przesiąknięta klimatem rodem z filmów Quentina Tarantino. Jeśli więc twórcy umiejętnie połączą te dwie składowe w końcowym produkcie, to możemy mieć do czynienia z ciekawym doświadczeniem.

Jeśli tak samo jak ja lubicie najsłynniejszą serię od Capcomu, czyli Resident Evil, to jestem pewien, że podczas tej zapowiedzi cieszyliście się jak mało kto. Chodzi oczywiście o Resident Evil Village (ósma odsłona). Widać, że twórcy zaprzyjaźnili się na dobre z pierwszoosobową perspektywą znaną z siódmej części. Tak jak przygody w posiadłości Bakerów miały silne inspiracje Teksańską Masakrą Piłą Mechaniczną, tak w ósmej części będziemy mieli do czynienia z miksem różnych nawiązań.

Jednocześnie można wyczuć naleciałości z Resident Evil 4, jednak obecność czegoś na wzór wilkołaków pozwala sądzić, że do puli broni biologicznych dołączą nowe eksperymenty. W roli głównej ponownie zobaczymy Ethana oraz jego żonę Mię, jednak nie jest to sprawa, której nie można było przewidzieć. Tym co mnie zaskoczyło był widok Chrisa Redfielda, który teraz wyglądem bardziej przypomina swoje wcześniejsze występy w odsłonach z numerami 5 oraz 6. Jeśli więc tak samo jak ja mieliście wrażenie, że Chris z siódmej części niezbyt przypomina siebie, to ten tytuł może nam trochę rozjaśnić te wątpliwości.

Idąc za ciosem, Capcom postanowiło zapowiedzieć nie jedną, a dwie gry. Nowa marka studia będzie nosiła tytuł Pragmata i na ten moment nie wiemy zbyt dużo na jej temat. Muszę jednak przyznać, że już sam skafander naszego bohatera wygląda interesująco, a jego wyposażenie, w postaci tajemniczych pojemników pobudza wyobraźnię. Dodatkowo podczas filmiku mogliśmy zobaczyć postać małej dziewczynki, która dysponuje tajemniczą mocą. Pomimo enigmatycznej zapowiedzi i daty ustalonej na rok 2022, to już teraz nie mogę się doczekać, ponieważ produkcja kupiła mnie całą sobą.

Jeśli sądziliście, że Sony już nie pokaże żadnej dużej ekskluzywnej gry, to zapowiedź Horizon Forbidden West przyjęliście z otwartymi ramionami. Od siebie mogę dodać, że cały zwiastun wygląda olśniewająco, ponieważ twórcy z Guerilla Games mają w swojej manierze  wyciskania siódmych potów z konsol. Już teraz można powiedzieć, że będzie to idealny tytuł to łapania świetnie wyglądających zdjęć. Sam zwiastun sprawił również, że przypomniałem sobie o marce Killzone, za sprawą krwistoczerwonych oczu u jednej z bestii. Osobiście liczę na to, że Holendrzy wrócą jeszcze do tego IP.

Kiedy już sądziłem, że zobaczyłem już swoistą kropkę nad i całego pokazu, to moim oczom pokazał się oficjalny kształt konsoli. Moim pierwszym skojarzeniem, kiedy zobaczyłem bryłę nowego sprzętu od Sony były luksusowe wieżowce w Dubaju. Przyznaję, że na początku nie miałem zbyt ciepłych odczuć względem tego designu, jednak znowu, po przespanej nocy doszedłem do wniosku, że to nawet dobry pomysł, że producenci sprzętu do grania odchodzą od konwencjonalnego wyglądu konsol. Jednocześnie mogliśmy zobaczyć, że razem z PlayStation 5 zadebiutuje zestaw potrzebnych akcesoriów takich jak ładowarka do padów czy słuchawki z dźwiękiem 3D. Wszystko oczywiście utrzymane w odcieniach hipnotyzującej bieli i czerni.

I tym właśnie zakończył się pokaz The Future of Gaming. Ja jako gracz jestem zadowolony z całej konferencji, ponieważ poznaliśmy prawie 26 tytułów, które w większym bądź mniejszym stopniu trafiają w moje gusta. Największym problem tak naprawdę było otwarcie w postaci GTA V, ponieważ mając w swojej tali tyle dobrych kart, zagranie wymiętym kawałkiem papieru (nawet jeśli to nadal świetnej jakości papier) było trochę słabe. Na szczęście po tym było już tylko lepiej. Jako dodatkowy plusik można zaliczyć fakt, że podczas przerw między kolejnymi trailerami mogliśmy usłyszeć dźwięki, które usłyszmy podczas obcowania z kolejną konsolą od Sony. Na ten moment nie wiem czy zakupię PS5 na premierę, ponieważ tutaj najważniejszą kwestią będzie wycena nowej maszynki do grania. Pomimo tego jednak, muszę oddać PlayStation co cesarskie, ponieważ zrobili oni pokaz przepełniony ciekawymi grami.

Default image
Mateusz Papis
Od 17 lat zagorzały fan popkultury. Swoją przygodę rozpocząłem od automatu z nieśmiertelnym Tekkenem 3, który sprawił, że bijatyki mają specjalne miejsce w moim sercu. Fan gier, Gundamów, Japonii oraz wszystkiego co nosi znamiona kultury popularnej.
Articles: 32

One comment

  1. […] coraz więcej. Najpierw mieliśmy Inside Xbox, potem Japończycy dołożyli do pieca swoim pokazem The Future of Gaming, a teraz czas na nową odpowiedź zielonych. Zobaczmy, jak wypadło Xbox Games […]

Leave a Reply